Minął kilkudziesięcioletni okres panowania obcych. Polacy, trochę zmęczeni kryzysem, a trochę rozleniwieni późniejszym pozornym dobrobytem, zaakceptowali z ulgą nowe władze. Nie przeszkadzało im, że stało za nim obce Mocarstwo. Nie przeszkadzało im nawet to, że nowe władze Polakami gardziły, jedyną szansę widząc w przekształceniu ich obyczajów i poglądów na zachodni wzór.

Korzystając z chwilowych problemów Mocarstwa z islamskim państwem, stronnictwo Patriotów postanowiło działać. Przejęło większość w nowym sejmie i w pośpiechu uchwalało zmiany. “Zwiększyć armię! Odsunąć obcych służalców od wpływów na państwo! Opodatkować tych, którzy korzystają z państwowego majątku! Zreformować edukację! Odzyskać wpływy centralnej władzy, która teraz jest w naszych – Patriotów – rękach! Pomyśleć o nowej konstytucji!” Wszystko to zaś ku wściekłości zwolenników starego porządku.

“Protestujemy, nie ma zgody! To łamanie zasad! Niszczenie Rzeczypospolitej! Zamach na wolność!” – krzyczeli ludzie demontowanego systemu, powiązani jawnie i niejawnie z Mocarstwem. Niewiele mogli jednak zrobić, bo nowy system podejmowania decyzji w sejmie dawał przewagę Patriotom, a Mocarstwo – jak wspomniałem – miało własne kłopoty. Patrioci postanowili więc dokonać zmiany ostatecznej. Balansując na granicy procedur (a powiedzmy sobie szczerze – poza nimi) spotkali się, by przyjąć nową konstytucję.

Tego zwolennikom dawnego porządku było za dużo. Wizja utraty wpływów nie tylko czasowo, ale utwierdzonej prawem na dziesięciolecia była tak przerażająca, że odrzucili pozory niezależności. Po zakulisowych uzgodnieniach z Mocarstwem oficjalnie ogłosili, że zmiany są nielegalne, a dla przywrócenia prawa i wolności wzywają na pomoc Mocarstwo. Na miejsce manifestu wybrano małą, pograniczną miejscowość…
…co rozsławiło ją na dwa wieki. Takiego wydarzenia Targowica nie widziała przecież aż do owego sławnego 1792 roku.

Jerzy Rzędowski

(17.11.2015)